Krakowska Szkoła Piłki Nożnej jedną z najlepszych szkółek piłkarskich w Krakowie!

W ogłoszonym kilka dni temu rankingu szkółek piłkarskich w Krakowie portalu activemaniak.pl, nasza akademia zajmuje zaszczytne 9. miejsce, co jest tym większym sukcesem, że w zestawieniu jesteśmy zdecydowanie najmłodsi. Na dodatek tuż przed nami znajduje się Coerver Coaching, który faktycznie nie stanowi szkółki piłkarskiej, a są to po prostu zajęcia dodatkowe dla młodzieży. Pierwsze dwa miejsca zajmują hegemoni – akademie Wisły i Cracovii, ale z konkurencją z dalszych miejsc tak naprawdę czujemy się co najmniej równi.

W końcu nie może być inaczej z naszą doskonałą infrastrukturą, najlepszej jakości sprzętem treningowym, własnym, unikatowym programem szkoleniowo-wychowawczym, rodzinną atmosferą, oddanym i wykwalifikowanym sztabem szkoleniowym, świetnie ułożonym planem zajęć, kompletem strojów dla każdego małego piłkarza czy organizowanymi dla wszystkich wielkimi eventami typu Festiwal Sportowy czy Mikołajki.

Pełny ranking znajdą Państwo tutaj – http://www.activemaniak.pl/63298/szkolki-pilkarskie-krakow/

PÓŁKOLONIA Z KSPN 01-05.08 – szczegółowy plan zajęć.

W rozwinięciu przedstawiamy szczegółowy harmonogram półkolonii sportowo-edukacyjnej z KSPN dla dzieci z roczników 2009-2011, która odbędzie się w dniach 1-5 sierpnia w siedzibie Krakowskiej Szkoły Piłki Nożnej, czyli na obiekcie O.S.K.F. „Pogoń” Skotniki – sala klubowa oraz stadion. Jednocześnie informujemy, że pozostały dwa wolne miejsca. Zainteresowanych zapraszamy do kontaktu.

Czytaj dalej

PÓŁKOLONIA z KSPN młodsi 01-05.08 – karta kwalifikacyjna.

Pod poniższym linkiem znajdą Państwo kartę kwalifikacyjną półkolonii sportowo-edukacyjnej dla dzieci 2009-2011 organizowanej w dniach 1-5 sierpnia przez Krakowską Szkołę Piłki Nożnej i Pogoń Skotniki.

Karta kwalifikacyjna uczestnika wypoczynku półkolonia KSPN 01-05.08.2016

Kartę kwalifikacyjną proponujemy najpierw pobrać na dysk (za pomocą ikony „Pobieranie” w prawym górnym rogu), a następnie wydrukować (dwustronnie lub jednostronnie) i czytelnie wypełnić długopisem. Oczywiście kartę można wydrukować również bezpośrednio bez zapisywania na dysku.

Kartę uzupełniamy datą aktualną na dzień jej wypełnienia i tylko w odpowiednich miejscach przeznaczonych na informacje ze strony rodziców.

Poprawnie wypełniona karta kwalifikacyjna musi zostać dostarczona kierownikowi półkolonii najpóźniej w dniu rozpoczęcia półkolonii po dowiezieniu dziecka na zajęcia.

Zawoja 2016 – DZIEŃ 7.

???????????????????????????????Niestety nastał ten dzień – ostatnie pełne 24 godziny naszego letniego campu piłkarskiego w Zawoi.. Początek pięknej, słonecznej soboty bez większych zmian w porównaniu z poprzednimi dniami – pobudka o godzinie 8:00 i śniadanie pół godziny później.

Niedługo po porannym posiłku udaliśmy się na wycieczkę w góry. Naszym celem była oddalona o 40 minut marszu Hala Barankowa. Chłopcy od rana byli bardzo podekscytowani wyprawą i w związku z tym bardzo sprawnie i szybko znaleźliśmy się u celu. Gdy dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazał się sielski krajobraz – pagórki, wysokie trawy, prawdziwa bacówka, piękne widoki i miejscowa fauna hodowlana – krówki i owieczki zamknięte w tzw. koszarze. Najpierw niemal wszyscy chłopcy dokładnie „obfotografowali” zwierzęta w zagrodzie, a następnie przepiękny krajobraz całego Pasma Babiej Góry. Później oczywiście nasi podopieczni mieli kilka pytań do bacy, miejscowego producenta pysznych oscypków, który nie krył radości z odwiedzin młodych piłkarzy. Niestety nie trafiliśmy na dobry moment, by baca mógł pokazać nam jak produkuje fantastyczne górskie serki.

Czytaj dalej

Zawoja 2016 – DZIEŃ 6.

???????????????????????????????Piątek był kolejnym dniem bardzo przyjemnej pobudki, gdyż za oknem ujrzeliśmy słońce. Po śniadaniu wszystkich obozowiczów KSPN podzielono na dwie drużyny. Najpierw grupa „starsza” udała się na trening na Orlika, a młodsza do sklepu. Po szybkich i sprawnych zakupach młodsi zdążyli odnieść rzeczy i udali się na boisko, aby zamienić starszych, którzy po zajęciach wybrali się do sklepu.

Na pierwszym treningu po raz kolejny trenerzy kładli nacisk na technikę indywidualną. Dlatego całe zajęcia nasi zawodnicy doskonalili takie elementy jak: zwody, zwroty czy uderzenia. W treningu starszej grupy pojawił się również akcent małych gier w przewadze,  co jak się okazało nie sprawiło większych kłopotów zawodnikom. W przypadku młodszych natomiast bardzo cieszy fakt, że w późniejszej grze 1×1 wykorzystywane były trudne zwody nauczane w pierwszej części treningu. Dzięki temu zobaczyliśmy wiele pojedynków na najwyższym poziomie. Serce rośnie, gdy widzimy u naszych młodych graczy płynne zwody z przekładaniem nóg przed piłką jak to czyni np. Cristiano Ronaldo.

Gdy skończyły się piłkarskie popisy na Orliku wszyscy udali się na obiad. Nie po raz pierwszy doświadczyliśmy wspaniałych doznań smakowych. Zupa ziemniaczana była przepyszna, a naleśniki ze świeżo zbieranymi jagodami wprost rozpływały się w ustach. Na dokładkę (wiele dokładek :D ) były naleśniki z czekoladą, co dodatkowo ucieszyło większość chłopców.

Po posiłku udaliśmy się na tradycyjny odpoczynek, po którym znowu w dwóch grupach udaliśmy się na trening. Grupa „starsza” po raz kolejny jako pierwsza, a po niej ekipa „młodszych”. Pomiędzy treningami dokończyliśmy również naszą obozową olimpiadę sportową. W dniu dzisiejszym chłopcy biegali na 10 i 30 metrów oraz wykonywali przeskoki przez pachołek w określonej jednostce czasu. Chłopcy mimo kumulującego się przez cały tydzień zmęczenia dali z siebie wszystko, aby wypaść jak najlepiej. W zadaniu z przeskokami należy pochwalić Marcela Ankowskiego, który uzyskał jeden z najlepszych wyników. Natomiast w klasyfikacji biegu na 30 metrów niezwykle zamieszał Kuba „Pazdan” Uzar. Kubuś mimo obecności na obozie wielu starszych kolegów, wskoczył na podium w tej konkurencji! Marcel i Kubuś to jedni z młodszych zawodników na obozie (rocznik 2008).

Na treningach popołudniowych trenerzy zdecydowanie postawili na radość i świetną zabawę. W grupie starszej po rozgrzewce, w której już pojawiło się trochę śmiechu zawodnicy mogli poćwiczyć triki piłkarskie. Jak się okazało trenerzy jeszcze coś potrafią i zaprezentowali kilka freestylowych trików, które zawodnicy próbowali później wykonać.  Młodsza grupa natomiast doskonaliła przede wszystkim swoje umiejętności indywidualne i zespołowe w grach.

Po powrocie do naszego „Słonka” od razu czekała na nas kolacja, na której m.in. pojawiły się zapiekanki domowej roboty. Może nie są najzdrowsze natomiast na pewno to nie fast-food, więc chłopcy dostali pozwolenie na zjedzenie ich w pewnej, niewielkiej ilości. Oczywiście zapiekanki to tylko mała część wystawnej kolacji przygotowywanej dla nas codziennie, więc zdecydowanie było co jeść.

Po kolacji przyszedł czas na odczytanie wyników konkursu wiedzy o EURO oraz przeprowadzenie dogrywki, ponieważ 3 zawodników miało tyle samo punktów i musieliśmy rozstrzygnąć walkę o 3. miejsce. W zaciętej walce Tymka Brauma, Maksa Dyby i Kacpra Ziemby najlepszy okazał się ten ostatni i stanął na najniższym stopniu podium. Miejsce drugie w konkursie zajął Maciek Zawisza a całość wygrał Sebastian Przybylski zdobywając 29 na 30 możliwych punktów. Wiedza większości chłopców była ogromna, a o czołowych miejscach decydowały pojedyncze punkty, ponieważ osoba z drugiego miejsca zdobyła 28 pkt, 3 zawodników walczących o 3 lokatę 27 pkt, a tuż za nimi kolejne osoby po 26 i 25 pkt.  W trakcie dogrywki część chłopców kończyła jeszcze swoje figury 3D, ponieważ nie wszystkim kilka dni temu wyszły i chcieli dokonać poprawek. W dniu jutrzejszym muszą je oddać, więc każdy się stara jak może, aby to jego praca okazała się najlepsza. Gdy zakończyliśmy tą część dnia udaliśmy się na toaletę wieczorną i do łóżek. O godzinie 22:15 piątek się zakończył.

Dzisiejszy dzień na naszą prośbę z największą przyjemnością opisali Michałek Żyznowski i Sebastian Mańczak. Oddajemy im więc głos.

Michał Żyznowski: „Na początku poszliśmy do sklepu i było fajnie. Potem był trening i trenowaliśmy w jednej grupie, a później w dwóch, a na koniec strzelaliśmy karne. Po obiedzie była sjesta, na sjeście oglądaliśmy z Szymkiem bajki na telefonie. Po bajkach był następny trening. Na treningu było fajnie, bo było dużo meczy”

Sebastian Mańczak: „Na treningu pierwszym robiliśmy różne zwody, takie co mi wychodziły niektóre, robiliśmy kapki i takie rzeczy podobne do żonglerki. Na drugim treningu było dużo gry co mi i moim kolegom się spodobało. Na koniec dnia rozmawialiśmy kto wygrał konkurs wiedzy o EURO i dokańczaliśmy figury. Byliśmy też w pokoju i opowiadaliśmy sobie żarty. Cały dzień bardzo fajnie wyglądał.

Sebuś i Michałek – wielkie dzięki za pomoc w realizacji opisu!

??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ???????????????????????????????  ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ???????????????????????????????

Zawoja 2016 – DZIEŃ 5.

Rano gdy spojrzeliśmy za okno aż krzyknęliśmy z zachwytu. Babia Góra skąpana w słońcu! Tak, tego nam trzeba było! Zapowiadał się przepiękny czwartek, czyli piąty dzień naszego obozu. W planie jak zwykle – wiele atrakcji, ale o tym za chwilę. Najpierw pobudka. Dziś spośród 38 obozowiczów KSPN pobudka sprawiła problem tylko dwójce z nich, ale taki problem to nie problem ;) . Początek dnia niewiele się różnił od poprzednich, po wstaniu z łóżek czas na poranną toaletę i sprzątanie, a później już zbiórka oraz śniadanie. Od razu po śniadaniu chłopcy zostali podzieleni, tym razem tylko na dwie drużyny – „młodszą” i „starszą”, aby udać się na Orlik i zagrać sparing z miejscową drużyną o groźnie brzmiącej nazwie – Wilki Zawoja.

Pierwsze wyruszyli młodsi. Równocześnie rozgrywane były dwa mecze na szerokość Orlika, w składach 4-osobowych. Dla niektórych naszych zawodników było to wyjątkowe przeżycie, ponieważ po raz pierwszy mogli brać udział w prawdziwym meczu z przeciwnikiem. Spotkanie przyniosło mnóstwo goli, czyli tego co w piłce nożnej najważniejsze. Cieszy również fakt, że większość z nich była autorstwa naszych zawodników.  Trenerzy jednak szczególnie dumni byli widząc naszych graczy mijających rywali pięknymi zwodami i dryblingiem, a nawet zespołowymi akcjami. Zobaczyliśmy także próby uderzeń „szczupakiem”, które były ćwiczone w dniu wczorajszym. Niektórzy zawodnicy po wielu miesiącach treningów są już pewni swoich umiejętności. Za przykład niech posłuży następująca sytuacja – Bartuś Kulig w trakcie meczu obiecał trenerowi, że jak tylko wejdzie na boisko to minie zawodnika tak zwaną „ruletą”. I oczywiście po chwili (dosłownie po 30 sekundach) gdy „Kula” zameldował się na placu gry, obserwowaliśmy i podziwialiśmy jak mija tym pięknym zwodem dwóch zawodników. Ostatecznego wyniku Państwu nie podamy, gdyż tak naprawdę dokładnie go nie znamy, ale możemy spokojnie i z naddatkiem oszacować, że w ciągu 75 minut strzeliliśmy ok. 60 bramek!

Po młodszych przyszedł czas na starszą grupę wzmocnioną Marcelem z rocznika 2008. Chłopcy grali już na całym Orliku w składach 5 zawodników w polu + bramkarz. Nasi przeciwnicy (w większości starsi, czyli z rocznika 2005 i 2006) okazali się bardzo solidną i wymagającą drużyną. Chociaż technicznie to gracze KSPN-u w tym meczu brylowali (zwłaszcza Maciek Raźny i Maciek Zawisza oraz wspomniany Marcel) to tym razem rywal strzelił trochę więcej bramek od nas. Duma rozpiera, gdy wyszkolony w KSPN zawodnik ogrywa 3 przeciwników, ostatniego mijając już w polu karnym i to znowu „ruletą” (chyba ulubiony zwód naszych piłkarzy na obozie), a na koniec otrzymuje od trenera i zawodników drużyny przeciwnej siedzących na ławce rezerwowych wielkie brawa. Powyższy opis dotyczy akcji naszego wszędobylskiego w tym spotkaniu „Tuptusia”. Kilku przeciwników również potrafiło nami „zakręcić” w obronie, więc chłopcy naprawdę mieli co robić w tym meczu. Ale dzięki takim meczom nasze umiejętności jeszcze szybciej idą w górę.

Zmęczeni, ale ogólnie bardzo zadowoleni wszyscy udaliśmy się na godzinę 13:30 na obiad, po którym znowu dość szybko młodsza grupa wymaszerowała korzystać z kolejnych atrakcji, tym razem parku linowego. A tam po sprawnym ubraniu odpowiedniego sprzętu instruktorzy zaczęli krótkie szkolenie, po którym zaczęła się wspaniała zabawa. Chłopcy w większości odważnie, szybko i sprawnie pokonywali przeszkody na swojej trasie. Towarzyszyło temu tyle radości, że na pewno śmiech dzieci słychać było w całym parku linowym i co najmniej okolicznych domach. Po pokonaniu toru wybraliśmy się jeszcze na spacer w koronie drzew, aby z najwyższego punku zobaczyć pasmo majestatycznej Babiej Góry i gdyby tylko w zasięgu wzroku była dobra lornetka to może udałoby się dojrzeć w oddali wędrujących jej granią starszych kolegów z Pogoni Skotniki. Gdy chłopcy z grupy młodszej już powoli kończyli zabawę, między czasie w parku linowym pojawiła się nasza druga grupa. Starsi również spacerowali w koronie drzew, a ich tor z przeszkodami, tzw. trasa „średnia” była trudniejsza, szczególnie z tego powodu, że jej fragmenty znajdowały się na wysokości ok. 4-5 metrów. Trenerzy Marcin i Bartek też wciągnęli się w zabawę, zabrali sprzęt i podążali z zawodnikami. Trener Marcin opowiadał później: „Jestem pod wrażeniem przejścia chłopców przez ten tor tak sprawnie i szybko. Przy kilku przeszkodach sam miałem małe problemy i musiałem się skupić i uważać żeby je pokonać.” A trener Bartek dodał „ Nie spodziewałem się, że ten tor będzie tak trudny. Nie było łatwo, ale udało się przejść i ani razu nie spaść”. Na koniec chłopcy i trenerzy wykonali kilka zjazdów tzw. „tyrolką”. To była dopiero szalona radość!

Mimo zmęczenia z uśmiechami „od ucha do ucha” opuściliśmy park i udaliśmy się na kolację. Z racji, że zeszło nam trochę więcej czasu niż zakładaliśmy to do ośrodka trenerzy zrobili zawodnikom krótki marszobieg.

Nie był to koniec atrakcji tego dnia. Po kolacji bowiem nadszedł czas rozpoczęcia obozowych igrzysk olimpijskich. Zawodnicy udali się na Orlika, aby wziąć udział w 3 konkurencjach, którymi były: „pachołek” „celność” oraz „jajko”. Pierwsze zadanie polegało na jak największej ilości dotknięć pachołków ustawionych w odległości 5 metrów od siebie w określonym czasie. W konkursie „celności” zawodnicy mieli za zadanie oddać 5 rzutów piłką i jak najwięcej razy trafić w pachołki, ustawione w 5 różnych miejscach, więc samemu można było zdecydować w pachołek za jaką ilość punktów się trafia (najdalsze punktowane były najwyżej). Natomiast trzecia konkurencja – „jajko” to po prostu bieg slalomem z piłeczką ping-pongową umieszczoną na łyżce stołowej. Po wykonaniu wszystkich konkurencji zawodnicy udali się do ośrodka na toaletę wieczorną. Punkt 22 rozpoczęła się cisza nocna.

Na koniec kilka zasłużonych, miłych słów dla naszych podopiecznych. Mimo, iż może nasze zbiórki i posiłki jeszcze nie są idealne, a pokoje wzorowo wysprzątane, to jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że w naszym obozie uczestniczy tak wspaniała grupa chłopców! Nikt nie jest tu za karę, wszyscy się świetnie bawią, uczą, trenują – po prostu się rozwijają i stają lepsi!

IMG_20160721_111045 IMG_20160721_111125 IMG_20160721_111204 IMG_20160721_125824 IMG_20160721_161423 IMG_20160721_161521 IMG_20160721_162628 IMG_20160721_164119 IMG_20160721_164137

Zawoja – DZIEŃ 4.

Pobudka dnia czwartego była przyjemna gdyż budziły nas promienie słoneczne, których do tej pory tak bardzo nam brakowało. Pierwsze zadanie tego dnia (samodzielna pobudka naszych podopiecznych) nastąpiło bardzo wcześnie. Trzeba przyznać, że nikt nie miał z tym problemu i wszyscy wstali na czas. Udając się na śniadanie chłopcy bardzo pragnęli poprawić swoje zachowanie podczas posiłków i to im się udało! Dzięki temu obiecane wyjście do sklepu doszło do skutku zaraz po śniadaniu. Bardzo sprawnie i szybko chłopcy zrobili niewielkie zakupy, wśród których królowały drobne smakołyki. Kłopotów z obliczeniem kwoty do wyznaczonego przez trenerów limitu na jednorazowe zakupy nie mieli nawet najmłodsi.

Po powrocie i niedługiej chwili w Ośrodku udaliśmy się na pierwszy tego dnia trening. „Trening był fajny, bo robiliśmy fajne zwody, robiliśmy przewrotki, robiliśmy główki, wolej(…)“ – tak opisuje nasze zajęcia Tomcio Mrugalski. Natomiast jego starszy brat Mateusz powiedział o nich: „byliśmy na treningu, nauczyłem się nowego zwodu i też bawiliśmy się w zbijaka“.

Po powrocie udaliśmy się na obiad, który i tym razem smakował bardzo dobrze. Obiad jednak niestety zbyt szybko minął i przyszedł czas na sjestę. W dniu dzisiejszym była ona już pełna tzn. chłopcy mieli ok 1:30h czasu na odpoczynek.

Z racji porannego wyjścia do sklepu prezentacja państwa dnia odbyła się po sjeście, czyli ok. godziny 16:00. Państwem tym, ku radości kilku chłopców była Islandia, do niedawna praktycznie nie istniejąca w naszej świadomości, a dziś dzięki Euro doskonale rozpoznawalna. Zatem kolejne ciekawe informacje i słówka, takie jak góðan daginn, zadomowiły się w głowach naszych młodych zawodników.

Następnie udaliśmy się w dwóch grupach na trening. Najpierw młodsi, aby rozegrać mini turniej. Jak się okazało już na miejscu, oprócz kilku meczów między sobą Niebiescy zagrali chwilę z chłopcami z Kielc którzy również przebywają w Zawoi na obozie. Chociaż byli oni trochę starsi to nasi zawodnicy zaskoczyli ich wieloma zwodami i interesującymi akcjami.  Bardzo cieszy nas wypowiedź Tomka o tym krótkim spotkaniu. Pokazuje ona, że wartości przekazywane w KSPN już od najmłodszych lat rzeczywiście są przez dzieci przyswajane. Oddajmy jednak głos Tomkowi: „Na drugim treningu graliśmy z jakąś inną drużyną i przegraliśmy, ale to nic się nie stało“.

Druga grupa złożona z większości starszych zawodników przyszła trochę później na obiekt. W tej grupie treningowej również przeprowadzono rywalizację drużynową w 3 zespołach. Jak się okazało, znakomicie radziła sobie drużyna, w której szeregach  występowało dwóch najmłodszych: Marcel Ankowski oraz Kuba Uzar.

Po zajęciach przyszedł czas na kolację. Niestety chłopcom nie udało się powtórzyć swojego zachowania ze śniadania (na obiedzie również nie było rewelacyjnie) i na koniec znów musieli posłuchać kilku wychowawczych słów związanych z kodeksem zachowania zawodnika KSPN. Po czasie przeznaczonym na kąpiel i uporządkowanie pokoi znowu zeszliśmy na stołówkę, tym razem na zajęcia manualne. „Byliśmy na stołówce i robiliśmy figury, ja zrobiłem piłkę i stojak a problem miałem ze złożeniem“ – zdradza nam Mati, a Tomcio dodaje „robiliśmy figurki, takie jakby trójkąt ale jest jeszcze z drugiej strony trójkąt i jeszcze taki prostokąt“  Dla wtajemniczonych – dzisiejszego wieczoru po prostu tworzyliśmy figury 3D. Chłopcy bardzo skrupulatnie i dokładnie wykonywali zadanie, więc czas uciekł nam bardzo szybko. Nagle pojawiła się godz 21:45 na zegarku i musieliśmy naszą zabawę przerwać. Mali piłkarze w większosci byli w połowie swoich prac, dlatego w najbliższych dniach jeszcze je dokończą.  Po krótkim czasie na toaletę wieczorną i rozmowy z rodzicami, położyliśmy się spać (22:30 z zegarkiem prawie na ręku;)).

W dniu dzisiejszym niestety nasza ilość na obozie się pomniejszyła, gdyż Wojtka Waisa dopadła choroba (angina) i niestety wrócił do Krakowa. Wojtku dziękujemy za te dni spędzone z nami na obozie, dostarczenie nam wielu radości i miłych chwil. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

A za dzisiejszą pomoc w realizacji opisu dnia dziękujemy braciom Mrugalskim – Tomkowi i Mateuszowi.

 SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSCIMG_20160720_210216 IMG_20160720_210246 IMG_20160720_210330

Zawoja 2016 – DZIEŃ 3.

Niestety za oknem znowu szare chmury lecz w Ośrodku nomen omen Słonko ich nie ma! Od samego rana znów wiele porcji szczerej radości i uśmiechu wsród naszych podopiecznych. Po wybornym śniadaniu przyszedł czas na apel i poznanie kolejnego państwa na naszej „autostradzie” przez Euro 2016. Tym razem była to Albania. Chłopcy po raz kolejny zaskoczyli kadrę trenerską i już po kształcie kilka osób potrafiło powiedzieć jakie państwo będzie dziś na pierwszym miejscu. Podczas prezentacji dowiedzieliśmy się m.in. dlaczego w Albanii jest tak wiele bunkrów oraz że  w tym państwie kiwanie głową góra-dół oznacza “nie” a potrząsanie na boki “tak”.

Dodatkowo w trakcie prezentacji pokoje wizytowała komisja czystości. Kadra szkoleniowa była zadowolona z wyglądu większości pokoi (pojawiły się maksymalne możliwe oceny), ale niedosyt pozostał, bo kilka pokojów otrzymało niskie noty. Mieszkańcy tych pokojów otrzymali jednak możliwość posprzątania jeszcze przed treningiem.

Przed wyjściem na trening tradycyjnie deszcz ustał i taka pogoda utrzymała się aż do późnego popołudnia. W dniu dzisiejszym chłopcy również trenowali w podziale na 3 nieduże grupy lecz pod okiem innego trenera niż wczoraj. O tym, co było na zajęciach opowiada wywołany do tablicy Kubuś Uzar: “były takie fajne zawijaki między różnymi pachołkami, a potem lewą i prawą nogą się strzelało na małe bramki” Oczywiście było też wiele innych ćwiczeń, a każda z grup realizowała inną treść zajęć. Nasza najstarsza grupa na przykład na koniec treningu miała okazję uderzać piłkę szczupakiem oraz z woleja nożycami i przewrotką. Należą się wielkie słowa uznania dla zawodników gdyż momentami strzały wyglądały doskonale, a są to przecież bardzo trudne elementy techniki piłkarza.

Po zakończeniu treningu udaliśmy się na obiad, po którym nastąpiła króciutka sjesta. Było to spowodowane zaplanowanym na dzisiejsze popołudnie wyjściem do słynnego Centrum Górskiego „Korona Ziemi” znajdującego się niedaleko naszego ośrodka. Po 15-20 minutowym spacerze dotarliśmy na miejsce. Tam nastąpił błyskawiczny podział na dwie grupy i rozpoczęliśmy zwiedzanie, oczywiście z miejscowym przewodnikiem. I już wiemy – Centrum Górskie „Korona Ziemi” polecić możemy każdej osobie w każdym wieku! Wewnątrz efektownego budynku znajdziemy dwie duże sale, a w nich fantastyczne makiety szczytów Korony Ziemi (najwyższych szczytów siedmiu ziemskich kontynentów) oraz wszelkie informacje na temat polskiego himalaimu, ubioru wspinaczy czy przyrządów, z których himalaiści korzystają. Nie zabrakło również historii. Dowiedzieliśmy się i mogliśmy porównać jak wyglądały wyjścia w góry w latach 30-tych ubiegłego stulecia, a jak to wygląda współcześnie. Przewodnicy tak świetnie opowiadali i przekazywali swoją wiedzę, że jedynym problemem w zapamiętywaniu była ilość informacji, którymi „zbombardowani” wręcz zostali nasi gracze.

“Zapamiętałem, że na wyższych szczytach jest niższa temperatura i mniej tlenu”  - powiedział Kuba, a nam serce urosło.. :] Natomiast Maciek Raźny dodał, że “Babia Góra ma ponad 1000 metrów, a najwyższym szczytem na świecie jest Mount Everest”

Kolejnym etapem zwiedzania była gra “Wyprawa”. Chłopcy zostali podzieleni na małe grupy i otrzymali tableta, którego zadaniem było przeprowadzenie danej grupy przez całą grę. I etap zadania obejmuje wybór szczytów z Korony Ziemi, które wirtualny podróżnik chce zdobyć. Następnym etapem jest pakowanie wirtualnego plecaka na taką podróż. Później dzieci w swoich grupach ruszają na salę makietową i łącząc się z oprogramowaniem makiety danej góry przez nowoczesne środki łączności, otrzymują serię pytań o wybranej górze. Również trenerzy (poprzez osobę Trenera Szymona) wzięli udział w tej zabawie i popisali się sporą wiedzą gdyż zdobyli najwięcej punktów – 47 na 60 możliwych. Trzeba jednak przyznać, że innym grupom niewiele zabrakło do tego wyniku. Każda ekipa za udział i wynik otrzymała wspaniały, pamiątkowy certyfikat.  To już prawie był koniec naszej dzisiejszej przygody z Centrum Górskim, jednak jeszcze przed jego opuszczeniem postanowiliśmy obejrzeć krótki i wzruszający film o tym jak Martyna Wojciechowska zdobywała Koronę Ziemi. Film ma niezwykły wydźwięk motywacyjny i opowiada o tym jak mocno warto być zdeterminowanym do osiągnięcia celu oraz, że nie należy się nigdy poddawać. Pani Martyna pokazała nam również dobitnie, że z każdej opresji jest wyjście, należy tylko wierzyć i działać, by realizować swoje marzenia.

Po tak świetnie spędzonym czasie w „Koronie Ziemi”, udaliśmy się do ośrodka aby spożyć kolację, po której niestety chłopcy musieli stawić się na apelu, gdzie kadra szkoleniowa po raz kolejny uświadamiała zawodników, że ich zachowanie podczas posiłków jest jeszcze dość dalekie od ideału. Przy czym oczywiście trenerzy nie tylko ganili, ale przede wszystkim także chwalili np. za świetne zachowanie w Centrum Górskim.

I tu głos oddajmy naszym chłopcom. “Póżniej poszliśmy na stołówkę oglądać mecz Legii Warszawa z kimś tam” tak wspomina Maciek. “a Legia grała lepiej niż tamten klub inny” dodał Kuba.

Wyjaśniając wątpliwości i ewentualną niewiedzę przeciwnikiem Legii Warszawa była bośniacka drużyna Zrinjski Mostar.

Część zawodników już po pierwszej połowie udała się do pokoi na odpoczynek, ale najwytrwalsi oglądali mecz aż do ostatniego gwizdka.

W dniu dzisiejszym pomagali nam: Kuba “Pazdan” Uzar oraz Maciej “Tuptuś” Raźny – dziękujemy!

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Zawoja 2016 – DZIEŃ 2.

jó reggelt! – dzień dobry!

Nasz pierwszy pełny dzień obozowy rozpoczął się o godzinie 8:00. Choć za oknem zobaczyliśmy to co wczoraj (czytaj: deszcz) to problemów z pobudką żadnych nie było, a o 8:30 pojawiła się także radość – w końcu na dole w stołówce czekało już na nas pyszne śniadanko. Marcel Ankowski na przykład pod koniec dnia wspominał je tak: „śniadanie bardzo mi smakowało i mam nadzieję, że moim kolegom również”.

Po posiłku i chwilce przeznaczonej wyłącznie na posprzątanie pokoi udaliśmy się na apel połączony z przedstawieniem hasła tegorocznego letniego campu piłkarskiego, czyli : „Poznajemy państwa-finalistów EURO 2016!” I nie czekając na nic od razu przeszliśmy do obszernej prezentacji o pierwszym z nich, czyli Węgrach.  Oprócz informacji o stolicy kraju czy jego sąsiadach chłopcy mogli się dowiedzieć jakie święto narodowe oraz kiedy jest obchodzone, jakie symbole są kojarzone z Węgrami oraz które miejsce w rankingu FIFA zajmuje reprezentacja piłkarska. Nie omieszkaliśmy również nauczyć się kilku słówek w języku węgierskim (stąd nasze dzisiejsze przywitanie ;) ), choć z wiadomych względów zadanie było dość karkołomne albo inaczej „językołamne” :D .

Czytaj dalej