Wszechobecne nagrody – czyli Krościenko n/Dunajcem 2018, dzień 7.

Nie ukrywajmy, dzień rozpoczął się jak każdy inny – od pożywnego śniadania. Zaraz po nim jedne grupy udały się na treningi (roczniki 2010 i 2011), a inne (roczniki 2008 i 2009) na szaleństwa w parku linowym. Pomimo tego, że piątek był ostatnim pełnym dniem i ostatnim w którym zaplanowano treningi, na twarzach chłopców wciąż malowały się uśmiechy. Poziom pasji i zaangażowania, mimo dużego zmęczenia, był ok. dwa razy wyższy niż wzrost inflacji w Wenezueli w ostatnich dwunastu miesiącach 😉

W tej euforii w parku linowym kilku śmiałków udało się nawet na trasę średnią, bagatela 5-6 metrów nad ziemią. Robi wrażenie nawet pomimo stałego wpięcia w przyrządy asekuracyjne. Jej ukończenie niektórym zajęło dobre 45 minut. Pozostali zazwyczaj nieco szybciej poruszali się bardzo urozmaiconą trasą żółtą, znajdującą się “zaledwie” 2 metry nad ziemią. Był czas adrenaliny i był czas pierwszej dziś nagrody. Lody włoskie miały wzięcie, ponieważ większość chłopców (i trenerów 😉 ) ) skorzystała z możliwości ich posmakowania bezpośrednio na terenie parku i w oczekiwaniu na kolegów (lub podopiecznych 😉 ) zmagających się jeszcze z trudnościami podwieszanych tras.

Po obiedzie nadszedł czas sparingów. Zostały rozegrane mecze kontrolne: 2010 vs 2011, oraz 2010 vs 2009. Zgodnie z tym czego można się było NIE spodziewać, jedna niespodzianka stała się faktem, gdy zaangażowany w pełni rocznik 2011 ograł nieznacznie chłopców starszych. Natomiast w tym drugim przypadku starsi już bez większych problemów wygrali, ale młodszym nie można odmówić zaangażowania i bardzo wielu dobrych akcji. Obie strony z resztą wykazały się krakowską piłką – ładnymi podaniami po podłożu, skrojonymi na miarę dryblingami, itd. Pan Smuda byłby zawiedziony brakiem gry na „aferę”… 😉

Piątek, piąteczek, piątunio. Wiadomo, że wieczory rozpoczynające weekend zazwyczaj są emocjonujące. Tak też i było na naszym obozie. Kolacja w formie wspólnego ogniska była preludium do ceremonii zakończenia obozu, na której rozdano nagrody. Podobno dziennikarze tygodnika “Piłka Nożna”, przez okno podglądali jak wygląda od kuchni, organizacja tego typu eventów. Każdy obozowicz został nagrodzony za uczestnictwo, a liczni zawodnicy także za świetną, nie tylko tą boiskową, postawę.

A już jutro niestety koniec fantastycznego tygodnia. Wracamy do Skotnik, lecz już za kilka dni wracają treningi w najlepszej akademii piłkarskiej w Kra…Mał.. POLSCE!!!

Ps. Biuro rzeczy zagubionych uruchomimy po znalezieniu odpowiednio dużego magazynu.